SZUKAJCIE TEGO, CO W GÓRZE! /1,2,3/  

Góry są wyzwaniem, góry prowokują człowieka do dokonania wysiłku w celu zwyciężenia samego siebie” /św. Jan Paweł II/.

Chodzenie po górach to lustro życia. Wiedzą o tym ci, który studiują mapy w poszukiwaniu dobrego szlaku, wspinają się po stromych zboczach i podziwiają świat ze szczytów. Niektórzy ludzie myślą, że najważniejsze w wędrowaniu po górach jest osiągnięcie celu. Rzeczywiście zdobywanie szczytów przynosi ogromną radość i spełnienie. Jednak to nie wszystko. Już sama droga stanowi dla człowieka wielki dar i może okazać się, że gdzieś na szlaku, pośród odszukiwania drogowskazu albo zmagania się ze zmęczeniem przeżyje on najpiękniejsze chwile, które będą mieć wpływ na całe dalsze życie.

Czasem mówi się, że góry są bliżej Boga. Jest dużo prawdy w tym stwierdzeniu. I nie chodzi jedynie o wysokość nad poziomem morza. Góry są bliżej Boga, bo tam doświadcza się wolności i spojrzenia „dalej”. Tam uczy się pokory i podejmowania trudnych wyzwań. Tam poznaje się prawdę o Stwórcy i o sobie samym. Góry podnoszą człowieka na swojej „dłoni”, pomagając w spotkaniu Nieba z ziemią. Mimo, że ciche i pełne spokoju, mówią sobą więcej niż niejedno słowo. Przyjmijmy zaproszenie, które dziś nam dają i spróbujmy wybrać się na niezwykły szlak. Jest on wyjątkowy, gdyż został zaznaczony na mapie Bożego Słowa. Podejmijmy wyzwanie i powędrujmy tą drogą, odnajdując w biblijnych górach i wydarzeniach z nimi związanych lustro własnego życia. Możemy być pewni, że poprowadzi nas najlepszy Przewodnik i będzie strzegł „niebiański GOPR”.

 

część 2

 

Czy można powiedzieć, że Bóg ma swoje „ulubione” góry? Trochę dziwne pytanie, jednak coś w tym jest… Istnieją dwa wzniesienia, a raczej pasma, które On wybrał i w szczególny sposób uświęcił. Ciekawe, że obydwie nazwy rozpoczynają się na tę samą literę - „S”. Można powiedzieć, że to przypadek, ale można też spojrzeć głębiej, wykorzystać wyobraźnię i zauważyć w „zbiegu okoliczności” piękną prawdę. Synaj i Syjon - dwie góry, postrzegane jako święte, naznaczone obecnością i chwałą Jahwe. Miejsca, które niejako żyją i mówią sobą o niezwykle bliskiej relacji Boga i człowieka. Są jak dwie wyciągnięte z nieba ku nam dłonie, bardzo podobne do rąk miłosiernego ojca w słynnym obrazie Rembrandta „Powrót syna marnotrawnego”. Są także znakiem podwójnego oblicza korony stworzeń – człowieka, istniejącego jako mężczyzna i kobieta. „Stańmy” u ich podnóży, aby dostrzec na szczytach i zboczach taki właśnie obraz…

Synaj – to tu Najwyższy ukazał się Mojżeszowi w płonącym krzaku, tu Izraelici otrzymali Dziesięć Przykazań, tu Bóg zawarł przymierze ze swoim ludem. Na Synaju Jahwe objawił się jako Ten, który strzeże i ukazuje drogę, prowadzi i kocha – miłością realizującą składane w zawieranym przymierzu obietnice. Potrzeba nam dziś powrotu do takiego obrazu Boga. On zawsze jest wierny danemu słowu. Kocha niezależnie od tego, czy ludzie Cię uwielbiają, czy „wieszają na Tobie psy”. Kocha nawet wtedy, kiedy Ty sam czujesz, że sięgnąłeś dna. Kocha Cię – pomimo Twoich grzechów, słabości, upadków. Bez względu na wszystko. Ojciec miłosierny – wierny temu, Kim jest.

Odpowiesz na Jego miłość? Podejmiesz „męską”, odpowiedzialną decyzję, aby trwać przy tym, co dobre i wartościowe? Zdejmiesz sandały swojej pychy, która podpowiada, że nie potrzebujesz „płonącego krzewu”, bo sam jesteś sobie panem? Staniesz na swoim życiowym Synaju, aby przyjąć „święte tablice” z wypisanymi przez Boga drogowskazami? Odrzucisz „cielca” ulanego z egoizmu, pogoni za karierą albo pieniądzem? Synaj wzywa. Zacznij jak Mojżesz rozmawiać z Bogiem, a ludzie dostrzegą, że Twoja twarz promienieje...

Syjon – piękna święta góra, na niej ukochane Jeruzalem, oblubienica Baranka, wybrana i umiłowana, urzekająca… Czym można uzasadnić tak wielkie bogactwo biblijnego języka? …Kiedy mężczyzna zachwyca się kobietą, chciałby podkreślić jej wyjątkowość, wdzięk i piękno. Choć zwykle nie bywa wylewny w uczuciach, w tym przypadku jest nad wyraz hojny w obdarowywaniu wyszukanymi epitetami. Bóg „zakochał się” w Syjonie… Nie chodzi o miejsce (mimo, że faktycznie jest ono podobno wspaniałe). Bóg „zakochał się” w Syjonie, który tak naprawdę stanowi symbol nas wszystkich. To jakby obraz Twojej i mojej duszy, którą On wciąż pragnie „obsypywać” najpiękniejszymi darami swojej łaski. Jeśli spojrzymy na biblijny wizerunek góry Syjon, zobaczymy wielką czułość i pragnienie bliskości. Bóg chce „przytulać ukochaną” do swojego serca, otacza opieką, troszczy się, wspiera… Zarazem bardzo cierpi, kiedy ta oddala się od miłości, rezygnuje, błądzi. Bóg wtedy cierpi, ale też jest gotowy na przebaczenie. I wzrusza się, przyjmując w ramiona, gdy widzi powrót…

Dostrzegasz siebie na Syjonie? To miejsce spotkania otwartych serc… Miejsce oddychające ciepłem dialogu, zrozumienia, zaufania. Zechcesz wejść w tak bliską relację z Bogiem? Zechcesz pokochać drugiego człowieka podobnie, jak On kocha na swojej świętej górze? Zgodzisz się przebaczać, cieszyć obecnością i pragnąć szczęścia innych? Jeśli odnajdziesz Boga i zapragniesz kochać jak On, zobaczysz „wielką radość na Syjonie” – na Syjonie, którym jest Twoje własne serce.

 

część 3

 

W Piśmie Świętym czytamy: „Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat” /Rdz 8, 4/.

Ararat… Co to za góra? Czy tam należy szukać pozostałości ogromnego statku, który na wiele dni stał się schronieniem dla Noego, jego bliskich i zwierząt? Cóż... Rzeczywiście w dzisiejszej Armenii położony jest pięciotysięcznik o tej nazwie. I pewnie znajdują się tacy, którzy poszukują śladów starożytnej historii. Jednak nie jest wcale najważniejsze, czy można tam zobaczyć choćby kawałek „arkowej deski”. Nie jest też najważniejsze, czy potop wyglądał dosłownie tak, jak czytamy w Księdze Rodzaju. Biblia to nie podręcznik geografii i historii. Zostawmy odpowiednim naukowcom badania góry i poszukiwanie desek. Spróbujmy rozważyć przekaz na poziomie serca, szukając duchowej głębi, którą zawarł w opisie biblijny autor.

„Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca...” – Co działo się wcześniej? Co mógł czuć Noe, który codziennie przez wiele tygodni wyczekiwał ustania deszczu? Jakie myśli przychodziły mu do głowy, kiedy uświadamiał sobie, że całą ziemię pokryły wody potopu? Niepewny jest człowiek, który nie czuje gruntu pod nogami. Kiedy nie czuje gruntu – dosłownie i w przenośni. Deszcz padał i padał, i padał... Jakże podobnie rysuje się ten obraz do życia, które jest nam bliskie! Gdy zalewają Cię problemy, pytania, wątpliwości, tak trudno o nadzieję, pozytywne nastawienie, zaufanie. W końcu jakby w amoku zaczynasz szukać własnego rozwiązania. Bo w takiej chwili przychodzi myśl, żeby otworzyć drzwi „arki”, która wydaje się być już nie schronem, ale więzieniem. Teraz. Natychmiast. Już. Brak cierpliwości i niezrozumienie sytuacji powodują, ze łatwo jest podjąć niewłaściwe decyzje. Negatywne emocje przynoszą lawinę wyrzutów – wobec Boga i własnego losu. Dlaczego? Jak długo jeszcze? Komu to potrzebne?

...Co by się stało, gdyby Noe otworzył arkę, zanim osiadła ona na górze Ararat? Woda (nawet już opadająca) zniszczyłaby wszystko. Cały trud poszedłby na marne. Noe jednak zdał się na Boga. Zaufał, że On na pewno nie będzie zwlekał z ocaleniem dłużej, niż to konieczne. Zamknął oczy swoich kalkulacji, odrzucił uczucie zniechęcenia, nie przyjął pokusy łatwych wyborów. A Bóg... przyprowadził arkę na najwyższy ze szczytów. Ofiarował ocalałym nie „byle co”, ale miejsce górujące nad całą ziemią. Pobłogosławił i wezwał do szczęścia. Dał „grunt pod nogami” – pewność, że potop przechodzi do przeszłości.

Bóg nie ofiarowuje „kiepskich” prezentów. Jeśli właśnie teraz czujesz, że przeprowadza Cię przez „wody potopu”, zaufaj – nie zostaniesz na dryfującej arce. W końcu Twoje stopy dotkną ziemi. I to nie byle jakiej ziemi! Na najwyższym ze szczytów zacznie się dla Ciebie „nowe i piękne”. Pamiętaj tylko o jednym... Nie otwieraj arki zanim skończy się potop! Nie rezygnuj z wiary. Nie trać nadziei. Nie wypłucz serca z miłości. Jeśli, mimo negatywnych emocji i wątpliwości, zdasz się na Boga, w końcu w nowy sposób z życiowej góry Ararat spojrzysz na swój świat.

ms

do góry